Z widokiem na Pedraforca


Po dwóch dniach spędzonych po francuskiej stronie, z raczej zimową niż wiosenną pogodą, postanowiłem pojechać w cieplejsze miejsca. Do Baga i stamtąd ruszyć zobaczyć Pedraforca. Nie było jednak łatwo dostać się do Baga z L’Hospitalet. Jakoś tak krótko po 9 był autobus na przełęcz Pas de Casa. Cisza, spokój, wraz ze mną dwie osoby czekały na autobus. Byłem jakieś 100 metrów od busa aż tu nagle przyjechał pociąg i wielka chmara ludzi wysypała się z niego. Tak na oko, ze 100 osób. I wszyscy pędzą do „mojego” autobusu! Nie zdążyłem przed nimi. Na szczęście podjechał drugi bus i dostałem się do środka. Prawie wszyscy pasażerowie wyglądali na Arabów, nie wiem, Marokańczyków, Tunezyjczyków i tym podobnych. Byli brudni i śmierdzieli papierosami. Kierowca coś mówił, chyba by mieć przygotowany bilet i paszport. Paszport myślę sobie? Gdzie ja go mam? Chyba na dnie plecaka. Przy sobie mam dowód. Ale czy Andorra jest w Unii Europejskiej? Wystarczy dowód czy potrzebny paszport? Ruszyliśmy. Powoli serpentyną w górę. Wokoło śnieg. Niedaleko Pas de Casa była granica, wszedł pan celnik i zaczęło się sprawdzanie paszportów. Sprawdził wszystkich oprócz mnie. Nawet na zerknął ;).

Pas de Casa

Pas de Casa

Na Pas de Casa od razu złapałem autobus do Andorra la Vella. Uzupełniłem zapasy i ….. Wyłonił się niespodziewany problem. Jest kilka połączeń dziennie z Andorra do Barcelony, przy której to trasie, tuż za tunelem Cadi jest miasteczko Baga. Tylko jeden kurs zjeżdża z drogi do Baga. O 6 rano. Pozostałe autobusy albo w ogóle się nie zatrzymują w Baga, albo jadą jakąś bardzo okrężną drogą, z dla od tunelu Cadi. Pytam się kierowcy byłby taki łaskawy i jednak zatrzymał się w Baga. Nie. To może gdzieś w pobliżu. Nie. Czy jedzie pan może przez Berga. Nie. Nie za bardzo chciało mi się w to wierzyć, bo Berga jest na trasie do Barcelony. Poradził mi bym zapytał się w informacji. Informacja pożal się boże. Nikt nic nie wie, poza tym że jest autobus przez Baga o 6 z rana. No nic to. O tej samej godzinie odjeżdżały dwa busu do Barcelony, pytam się więc drugiego kierowcy którędy jedzie. Okrężną trasą przez Manresa. Dobra, myślę sobie, jadę do Manresa a dalej się zobaczy. Strasznie się wlókł lecz w końcu byłem w Manresa. Z Manresa było jakieś lokalne połączenie do Berga więc pojechałem. A w Berga od razu miałem przesiadkę na autobus linii Barcelona – Andorra przez ….. uwaga, Baga! (pewnie ten co z rana o 6 wraca do Barcelony). I tak po całym dniu dotarłem o zmroku do Baga. Nauka z tego jest taka: trzeba było pojechać pociągiem z L’Hospitalet do LaTour de Carol i dalej przez Puigcerda do Alp lub La Molina i stamtąd ruszyć na zachód do Par Natural Cadi – Moixero. Baga to małe miasteczko z kamienną starówką.

Nie bez trudu odnalazłem początek szlaku GR150 (GR107) i z wolna ruszam. Pogoda bardzo ładna. Początkowo asfaltową drogą, lekko w górę. Po prawej ręce mijam camping. Wysoko w górze śnieg.

Doszedłem do Pont Sant Joan. Tutaj droga się rozwidla. Nie byłem pewien którędy iść. Nie było żadnego drogowskazu, więc wyciągnąłem mapę. Na mój widok zatrzymała się biegnąca pani. Spytała gdzie idę. Powiedziała, że trzeba tędy. Nie byłem do końca przekonany bo z mojej mapy raczej wynikało, że tamtędy ale cóż, poszedłem dalej asfaltem, w kierunku który wskazała. Kawałek wyżej droga znowu się rozwidlała. Na prawo był krótki tunel. Kompletnie nie miałem pojęcia gdzie jestem. Mapa, którą kupiłem w Baga okazała się bardzo kiepska. Nie mogłem się w niej połapać. Nauka numer dwa: kupuj tylko mapy Editorial Alpina (tak na marginesie miałem mapę tego wydawnictwa rejony Cadi ale zostawiłem w domu, nie planowałem przyjazdu w te strony ;)). Poszedłem w stronę tunelu. Droga powoli się wznosiła. Nie było żadnych ścieżek na skróty. Byłem już pewien, że nie jest to szlak GR150.

W końcu doszedłem do miejsca gdzie zaczynała się ścieżka w lesie. Co prawda było napisane, że nie można wchodzić, ale co tam, miałem dość asfaltu. Byłem na przełęczy Coll Escriga. Asfalt gdzieś zakręcał, ja poszedłem „zakazaną” ścieżką przez iglasty las. Odcinek w górę i …. oczom moim ukazała się piękna góra zwana Pedraforca!

Widok na Pedraforca z Bauma Negra (1408)

Widok na Pedraforca z Bauma Negra (1408)

Ładne miejsce, dobre na rozbicie namiotu, myślę sobie. Za wczesna jednak pora, powłóczę się trochę po okolicy. Znajdę lepsze miejsca – to dobrze, nie – wrócę na noc tutaj. Będę miał fotki Pedraforca o zachodzie i wschodzie słońca! Ruszam dalej na zachód. Jest ścieżka, dokąd prowadzi – nie wiem. Krótki odcinek po płaskim terenie i dochodzę do miejsca gdzie był drogowskaz prowadzący do źródełka. Poszedłem kawałek w tym kierunku lecz gdy wąska ścieżka zaczęła dość ostro opadać a źródełka nie było widać, zawróciłem. Poszedłem dalej na zachód. Idzie się głównie lasem. W jednym momencie wychodzi się na skrawek otwartego terenu z pięknym widokiem na Pedraforca.

Pedraforca

Pedraforca

Ścieżka biegnie dalej skrajem lasu, odcinek lekko w dół i jestem na Col Bena. Wyciągnąłem mapę i zastanawiałem się gdzie by tu pójść? Nie mogłem za daleko oddalić się od Baga, bo jutro popołudniu miałem autobus do Barcelony. A z Barcelony leciałem do Palma de Mallorca! Do tego strasznie chciało mi się pić. Zaraz, zaraz gdzie było to źródełko?

W malutkiej wiosce Gisclareny. Wracam więc na wschód asfaltową drogą prosto do źródełka. Zrobiłem zapas i wdrapałem się nad wioskę do miejsca gdzie po raz pierwszy zobaczyłem Pedraforca. Tam postanowiłem zanocować.

W dole Gisclareny

W dole Gisclareny

Rano niestety była mgła i nie było widać Pedraforca. Prawie nic nie było widać. Zwinąłem namiot i ruszyłem do Baga. Mgła szybko się rozwiała i znowu było słoneczko. Wróciłem na Col Escriga i poszedłem leśną ścieżką biegnącą w dół. Ścieżka doprowadziła mnie do szlaku GR150 a następnie do GR107 i dochodzę lasem do Veinat Hostalet. Są tutaj jakieś zabudowania, wygląda jak hotel. W tym miejscu jest także rozwidlenie szlaku. Można pójść na północ i przejść na drugą stronę Sierr de Moixero przez Col Pendis (1786) lub wejść na grań. I co ważne w tym rejonie, jest tutaj woda! Odpocząłem i powolutku doszedłem do Baga. Mallorca już na mnie czeka 😉

 

Trasa:

Baga (779) – Pont Sant Joan (853) – Coll Escriga (1351) – Bauma Negra (1408) – Coll Bena (1439) – Gisclareny (1350) – Bauma Negra (1408) – Coll Escriga (1351) – Sant Marti de Puig (1027) – Veinat Hostalet (923) – Pont Sant Joan (853) – Baga (779)

  • Czas: 8h, 24.3km
  • Data: 8-9.04.2012