Pla Baiau (2198) - Estany Estats (2465)

Pla Baiau – Estany Estats


Pogoda zapowiadała się piękna! Byliśmy coraz bliżej najwyższego szczytu Katalonii Pica de Estats (3143). Wejście zaplanowaliśmy na jutro. Dziś podejście nad staw Estany Esats (2465), zwyczajowe miejsce biwaku przed atakiem na szczyt. Pierwszy etap dzisiejszego dnia to zejście do doliny Val Ferrera. Idziemy szlakiem GR11 do Pla Arcalis. Bardzo ładne miejsce. Szlak tutaj się rozwidla. Można iść bezpośrednio w kierunku Pla Boet lub trochę nadłożyć drogi i pójść przez lasek Bosc Arcalis. Tam też idziemy.

Najpierw jest lasek, później otwarty teren, lekko pod górę. Ścieżka biegnie aż do przecięcia ze szlakiem HRP wiodącego do przełęczy Port Boet. My odbijamy na zachód, w dół na Pla Boet.

Bardzo ładne miejsce. Znajduje się tutaj bezobsługowe schronisko (widoczne na zdjęciu powyżej, z lewej strony). Jeszcze odcinek w dół i jesteśmy w najniższym punkcie dzisiejszej trasy, na końcu doliny Val Ferrera. Kilka drogowskazów wskazuje szlaki. Kierujemy się do schroniska Val Ferrera, około 15 minut lekko pod górę. Po krótkim postoju idziemy dalej, w górę. Zróżnicowanie. Raz bardziej stromo, raz mniej. Jak to w górach. Ładnie widać dolinę Val Ferrera i graniczne pasma z Andorra. Stamtąd właśnie przyszliśmy. Szlak wiedzie wzdłuż strumyka. W oddali wyłania się nasz cel, najwyższy szczyt Katalonii, Pica de Estats. Niedaleko dużego stawu Estany Sotllo teren się wypłaszcza. Można chwilę odetchnąć.

Przed stawem jest dość męczące podejście. Na szczęście krótkie.Przed stawem jest dość męczące podejście. Na szczęście krótkie. Akurat jest weekend, sobota, więc dużo ludzi się tutaj kręci. Staw jest duży, zbocza opadają dość gwałtownie więc za bardzo nie ma tutaj płaskiego terenu, dogodnego do rozbicia namiotów. Rozbić oczywiście się da, na północnym brzegu. Postanawiamy jednak iść wyżej, nad następny staw Estany Estats i tam zanocować. Co ciekawe, nad Estany Sotllo znajdują się tablice na których jest napisane, że rozbijanie namiotów dopuszczalne jest dopiero po 20. Nie jest to co prawda teren Parku Narodowego ale zdaje się, że zrobili tutaj Park Krajobrazowy czyli Naturalny.

Idziemy więc wyżej. Do pokonania 130 metrów przewyższenia. Jedyna trudność to przedostać się na drugą stronę strumyka. I w końcu dochodzimy na stawu Estany Estats! Piękny widok. Bardziej mi się tutaj podoba niż nad niżej położonym stawem. Trochę ludzi już tutaj dotarło, pewnie jak my z zamiarem wejścia jutro na Pica de Estats. Lecz bez trudu znajdujemy dogodne miejsca do rozbicia namiotów. Gdy już przymierzaliśmy się do rozbijania zjawiło się dwóch Hiszpanów i grzecznie nas poinformowali, że rozbijanie możliwe jest od 20. Jacyś strażnicy. Gdy tutaj przyszliśmy kilka namiotów już stało, teraz zostały złożone. Podobnie jak my grzecznie poczekali do 20 ;).

Podziwialiśmy widoki i zastanawialiśmy się jak wejdziemy na przełęcz z naszymi plecakami. Z poziomu Estany Estats podejście wydawało się bardzo strome. Wieczorem się bardzo ochłodziło. Temperatura spadła do 4 stopni i wiało. Na szczęście nie padało

 

Trasa i mapka:

Pla Baiau (2198) – Pla Arcalis (2024) – Pla Boet (1871) – Refugi Vallferrera (1940) – Estany Sotllo (2340) – Estany Estats (2465)

  • Czas: 5h
  • Data: 30.07.2011