Pico de Aneto – pierwsze wejście

Pico de Aneto (3404) jest najwyższym szczytem w Pirenejach. We Francji, nazywany Pic Nethou. Szczyt długo pozostawał bezimienny i nie budził większych emocji. W 1787 roku Louis Ramond de Carbonnières, podróżując przez przełęcz Port de Venasque (Portillon de Benas), skąd jest bardzo dobry widok na cały masyw Maladeta, opisał Pico de Aneto jako „Lodowa Igła”.

Pico de Aneto - pierwsze wejście
Masyw Maladeta – Aneto – grafika z XIX wieku, Victor J. Baptiste (źródło: Bibliotheque de Toulouse)

Ostatecznie przyjęła się nazwa „Aneto”, nawiązując do wioski Aneto znajdującej się w prostej linii Port Venasque – szczyt – wioska Aneto. Może ktoś się zastanowi dlaczego masyw nazwano Maladeta a nie Aneto? Pierwsi zdobywcy Pirenejów starali się rozróżniać poszczególne wierzchołki i nadawać im nazwy. Od strony francuskiej, skąd wyruszały pierwsze ekspedycje, z perspektywy Port Venasque, czy nawet z miejsca gdzie dziś stoi Superbagneres (pewnie wypasano tam zwierzęta), wyższe wydają się sąsiednie szczyty, a najwyższa Maladeta.

Pico de Aneto - pierwsze wejście
Widok z Port Venasque (2.08.2006)
Pico de Aneto - pierwsze wejście
Widok z Superbagneres (zoom), Pico de Aneto z lewej, Maladeta z prawej (7.07.2012)

Na wierzchołek Maladeta został zdobyty po raz pierwszy 15.08.1817 roku przez Niemca Friedricha von Parrot wraz z miejscowym przewodnikiem Pierre Barrau. Okazało się, że sąsiednie szczyty na grani, w kierunku wschodnim są wyższe! Trudno powiedzieć czy już wtedy uznano Pico de Aneto za najwyższy szczyt w Pirejejach. W tamtych czasach za najwyższy uważano Monte Perdido. Friedrich von Parrot wykonał pomiary barometryczne zmierzające do ustalenia wysokości. Maladeta znosi się na 3308 metrów, a więc o 47 metrów niżej niż Monte Perdido. Czy Parrot mógł to ustalić? Masyw miał złą sławę. Na lodowcu wydarzyło się sporo wypadków. W 1824 roku ten sam Pierre Barrau (tak na marginesie, to był jeden z najznakomitszych przewodników z Bagneres de Luchon, wręcz tutejszy guru) prowadził dwóch turystów na szczyt Maladeta. Na lodowcu wpadł w szczelinę i zginął. Jego ciało znaleziono 107 lat po tym zdarzeniu. Nie wiem czy masyw zyskał nazwę po tym wypadku czy już wcześniej. W każdym razie „Maladeta” oznacza górę o złej reputacji, złą górę. Francuska nazwa niegdyś używana to Mont Maudit co oznacza przeklętą górę.

Pico de Aneto - pierwsze wejście
Platon de Tchihatcheff (Чихачeв)

Rosyjski oficer Platon de Tchihatcheff (Чихачeв) przybył do Bagneres de Luchon w lipcu 1842 roku. Pod wpływem lektury prac wielkiego przyrodnika Aleksandra Humboldta i pewnie starszego brata Piotra, odkrył w sobie pasję geografa i podróżnika. Po zakończeniu kariery wojskowej brał udział w wyprawie do Ameryki, przemierzając ją od Kanady po argentyńskie Andy, a także do Azji Środkowej. Wśród miejscowych pomysł wejścia na Pico de Aneto był uznawany za dużą ekstrawagancję. Wciąż pamiętano o zaginięciu Pierre Barrau. Nie mniej jednak znalazł towarzyszy wyprawy, dwóch miejscowych przewodników: Bernard Arrazau Ursule, Pierre Redonnet. Chęć wzięcia udziału w ekspedycji wyraził także towarzyszący Platonowi od sześciu tygodni, Pierre Sanio, przewodnik z Luz (weszli razem na Monte Perdido i Vignemale). Przed samym wyjściem dołączył normandzki botanik Albert de Franqueville wraz ze swoim przewodnikiem Jean Sors Argarot.

Wyruszyli znaną od dawnych czasów trasą z Bagneres de Luchon przez Hospice de France na przełęcz Port Venasque. Ten odcinek nie sprawił im żadnych trudności.

Pico de Aneto - pierwsze wejście
Hospice de France (Luchon) – widok w kierunku Port Venasque, pocztówka z XIX wieku (źródło: Bibliotheque de Toulouse)
Pico de Aneto - pierwsze wejście
Port Venasque, (grafika, Joseph Latour 1800: źródło: Bibliotheque de Toulouse)

Z przełęczy podziwiali masyw Maladeta i cel wyprawy Pic Nethou, ciekawość i podniecenie mieszały się z obawami i strachem. Zaczęli schodzić na terytorium Aragonii. Pojawiło się kilku aragońskich żołnierzy w służbie granicznej. Po inspekcji i pytaniach ruszyli dalej. Nie mogli zabrać towarzyszących im do tej pory koni, więc przewodnicy załadowali ekwipunek na ramiona i w krótkim czasie doszli do Vallon du Plan des Etangs (Plan Estan). Po czym zaczęli podejście w kierunku masywu Maladeta, ścieżką pomiędzy skałami, wśród roślinności typu alpejskiego i sosen. Zaczęły pojawiać się płaty zalegającego śniegu. Noc była blisko, burza wisiała w powietrzu. Przewodnicy poprowadzili ekipę do miejsca zwanego Rocher de la Rencluse (dziś stoi tam schronisko Renclusa), kamiennego schronu ukrytego w wystającej skale (coś jak grota).

Pico de Aneto - pierwsze wejście
Rocher de Rencluse (1892), źródło: Bibliotheque de Toulouse

Ledwie co doszli zaczęło mocno padać. Temperatura wynosiła 12 stopni. Tam spędzili noc.

Następnego dnia, 19.07, przewodnicy zdecydowali by pójść na zachód, przedostać się na drugą stronę grani Aneto-Maladeta i zaatakować szczyt od południowej strony. Chciano uniknąć wędrówki po lodowcu, obawiając się szczelin. (dzisiejsza, normalna droga wejścia na szczyt wiedzie przez Portillon Superior i Lodowiec Aneto).

Pico de Aneto - pierwsze wejście
Lodowiec Maladeta

Tchihatcheff napisał: „pokonaliśmy trzy granie: Col de Albe, Grigueno i Malevierna„. Zastanawiałem się bardzo długo którędy mogli iść. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, opis Tchihatcheffa nie jest jednoznaczny.

Pierwsza grań „Col Albe”. Co miał na myśli? Na dzisiejszych mapach zaznaczono trzy przełęcze z Alba w nazwie: Collado de Alba, Collado inf. Alba i Brecha de Alba. Zakładając, że trzymali się planu, unikając lodowca, raczej nie przeszli przez Collada de Alba czy Collada Inf. Alba. Było by to zbyt niebezpieczne. Swego czasu szedłem tamtędy, nawigacja jest trudna (tak do końca to do dziś nie jestem pewien na którą przełęcz wszedłem), teren trudny, zalegające płaty śniegu, rumowisko skalne itp. W czasach pierwszej wyprawy na pewno cały ten teren, powiedzmy powyżej 2500m, zakrywał lodowiec. Inny uczestnik wyprawy, Albert de Franqueville, napisał w swojej relacji: „gdy zostawiliśmy za plecami ostatnie drzewa i trawy, szliśmy trzy godziny po skałach nagromadzonych przez lodowiec i lawiny, wielokrotnie pokonywaliśmy płaty śniegu, które pomimo letniego słońca nie stopniały. Gdy podeszliśmy vis-a-vis Pic Albe, zaczęliśmy się wspinać wąskim i stromym kominem do podnóża szczytu. Gdy dotarliśmy na grań, naszym oczom ukazały się w dole, spokojne niebieskie wody jeziora Albe„.

Pico de Aneto - pierwsze wejście
Ibon Alba
Pico de Aneto - pierwsze wejście
Wyżej położone stawy Alba

Wydaje się wiec, że ekipa przedostała się przez wąską przełęcz pomiędzy Pic de Alba a Tuca Blanca de Paderna i prawdopodobnie zeszła nad jezioro Alba lub nad wyżej położony staw. Druga wspomniana grań „Grigueno”. Tchihatcheff napisał: „Poniżej dwóch pierwszych grani znajdowały się dwa jeziora pokryte lodem, drugie z nich o bardzo dużym obwodzie„. Z nad jeziora Alba, na dzisiejszym, a także na mapach z XIXw. widnieje szlak nad jezioro Creguena (Grigueno) przez Brecha de Alba. Pewnie wiec wspięli się na tą przełęcz i zeszli nad Creguena.

Pico de Aneto - pierwsze wejście
Ibon Creguena

Trzecia grań „Malevierna”. Gdyby ktoś dziś spojrzał na mapę, stojąc nad brzegiem jeziora Creguena, z zamiarem wejścia na Pico de Aneto, poszedłby na wschód, do końca jeziora i przedostałby się przez przełęcz Creguena nad stawy Ibones de Coronas. Stąd jest już blisko na przełęcz Collado Coronas i Pico de Aneto. Którędy poszła wyprawa? Z relacji zarówno Tchihatcheffa jak i Franqueville wynika, że zeszli w dolinę Malevierna (Ballibierna). „Szliśmy wzdłuż jeziora Grigueno na południe, w kierunku grani z trzema potężnymi szczytami, pomiędzy którymi było wąskie siodełko. Z tego miejsca, do którego dostęp jest trudny, ujrzeliśmy największą w tym rejonie dolinę, rozciągającą się ze wschodu na zachód„. Prawdopodobnie przedostali się do Val Ballibiera przez którąś z wąskich przełęcz pomiędzy szczytami Pico Estatas, Pico Quillon i Pico Creguena. „Szliśmy tak wąskim korytarzem, że nie sposób było iść obok siebie. Trudności sprawiały usuwające się kamienie […]. Pomimo południowej ekspozycji stoki w dużej mierze wciąż pokrywał śnieg. Ponad godzinę schodziliśmy wśród śniegu i skał, po bardzo nachylonym zboczu„. Trudno powiedzieć gdzie rozbili nocne obozowisko. Na pewno zeszli dość nisko, obaj uczestnicy wyprawy wspominają, że doszli do piętra roślinności. Być może gdzieś w pobliżu dzisiejszego schroniska Coronas.

Pico de Aneto - pierwsze wejście
Stawy Coronas i Pico de Aneto
Pico de Aneto - pierwsze wejście
Stawy Coronas, przełęcz Coronas i Pico de Aneto

20.07.1842 ekipa była już na nogach o 3 nad ranem. Niebo było pogodne i zapowiadał się piękny dzień. Po dwóch godzinach wspinaczki dotarli do trzech połączonych jezior (Ibones Coronas), nieco wyżej znajdowało się czwarte. Nie było pokryte lodem. Na niebie pojawiły się chmury, czasem przesłaniające Maladetę. Wzmagał się wiatr. Tuż za czwartym jeziorem zaczynał się lodowiec. Lodowiec był duży, całkowicie pokryty śniegiem. W każdym kierunku widać było szeroki i głębokie szczeliny. Powierzchnia była twarda więc założyli raki. „Raki to rodzaj żelaznego buta składający się z dwóch ukośnie położonych szyn i ostrych kolców, które wbijając się w lód zapobiegały poślizgowi”. Po dwóch godzinach dotarli do przełęczy (Collado Coronas). Wiał silny porywisty wiatr, który niemal nie zepchnął ich do małego stawu, po przeciwnej stronie przełęczy. Ten mały staw otoczony był lodowcem, którego zwarte ściany śniegu miały wysokość 30-35 metrów.

Po przekroczeniu przełęczy natknęli się na stromą pochyłość. Po 5 minutach dotarli do poszarpanych, oblodzonych skał. Próbowali się przez nie przedostać. Pomimo wielu prób nie dali radę. Nie było oparcia dla stóp i dobrych chwytów dla rąk.

Pico de Aneto - pierwsze wejście
Lodowiec Aneto

Tymczasem naszła mgła. Musieli na jakiś czas wstrzymać dalszą wspinaczkę. Wysłali swoich przewodników by znaleźli drogę, którą mogliby wejść na szczyt. Przewodnicy zaczęli wspinać się po skałkach lecz szybko się wycofali. Nie było szans dostać się na szczyt granią, bezpośrednio z przełęczy Coronas. Mimo obaw i wciąż żywej pamięci o legendarnym przewodniku Pierre Barrau (zginął na lodowcu Maladeta w 1824 roku), postanowili dostać się na szczyt Pico de Aneto po lodowcu, który rozciągał się prawie do samego wierzchołka.

Związali się liną i ostrożnie ruszyli. W górnej części lodowiec wydawał się bezpieczny, nie było widać pęknięć, choć być może szczeliny zakrywał śnieg. Wysokość i rozrzedzone powietrze dawało się we znaki. Najsłabiej wyglądał Tchihatcheff, często musiał odpoczywać, leżąc na śniegu. Po godzinie dotarli pod sam wierzchołek, do granicy lodowca, pojawiły się kamienie. Szczyt był na wyciągniecie ręki.

Zamarli jednak z przerażenia na widok ostatniej przeszkody: wąskiego, bardzo eksponowanego przejścia po granitowych skałach. Nazwano go Most Mahometa. Ostrożnie pokonali i ten odcinek i jako pierwsi stanęli na Pico de Aneto. Mgła od czasu do czasu rzedła mogli więc podziwiać widoki. Temperatura na szczycie w dniu 20.07. 1842 wynosiła 3 stopnie.

Pico de Aneto - pierwsze wejście
Pico de Aneto (z lewej)
Pico de Aneto - pierwsze wejście
Most Mahometa

Ekipa wróciła do Renclusa jeszcze tego samego dnia, tą samą trasą. 24.07 Tchihatcheff z tą samą ekipą, za wyjątkiem jednego z przewodników, zaopatrzony w przyrządy pomiarowe ponownie wyruszył na szczyt. Tym razem bezpośrednio po lodowcu Aneto. Związani liną, ostrożnie, omijając szczeliny, po trzech godzinach dotarli na szczyt. Barometr pokazał wysokość 3370.9m. Jak przyznał Tchihatcheff, nie był to jednak dobrej jakości sprzęt (wysokość Pico de Aneto 3404m).