Wejście na Pica Estats

Pica de Estats (3143)


Dzisiaj wchodzimy na najwyższy szczyt Katalonii: Pica de Estats (3143). Szczyt ten leży w ugrupowaniu najdalej wysuniętych na wschód trzytysięczników: Sotllo (3072), Verdaguer (3133), Estats (3143), Montcalm (3077). Już od dawna chciałem tam wejść. Nigdy jak dotąd nie było jednak okazji. Dziś jesteśmy bardzo blisko, w najlepszym miejscu do przenocowania i zaatakowania szczytu.

Najpierw trzeba obejść staw Estany Estats do przeciwległego brzegu. Tam zaczyna się podejście na przełęcz Port Sotllo. Do pokonania prawie 450 metrów różnicy poziomów. Szlak wiedzie wydeptaną w piargu i osuwiskach kamieni ścieżką. No, lekko nie jest ;), ale powolutku pniemy się do celu.

Widok po drugiej stronie przełęczy jest nieco zaskakujący. Jak okiem sięgnąć rudawy kolor i pełno kamieni. Są też małe oczka wodne z topniejącego śniegu. Trzeba zejść kawałek.

Zostawiamy plecaki wśród morza kamieni i ruszamy na przełęcz Col Riufred. Nie można się zgubić, ścieżka wyraźna. Do tego sporu ludzi przy słonecznej niedzieli wybrało się na szczyt. Mijamy wąskie przejście którędy biegnie szlak do schroniska Estang du Pinet. Nie jest zbyt oczywiste. Będziemy tędy wracać, więc nadłożymy trochę drogi ponieważ plecaki zostały niżej, jakieś 15 minut od tego miejsca. Z przełęczy Col Riufred odbijamy w kierunku szczytu. W drugą stronę prowadzi szlak na Montcalm. Na wierzchołek jest jeszcze spory kawałek drogi. Bez trudności technicznych. Najpierw trzeba dość na siodełko oddzielające Pica Estats od Pic Verdaguer. Z tego miejsca jest bardziej stromo.

Widok ze szczytu jest rozległy. Choć pasma górskie są nieco odległe. Najlepiej widać to co najbliżej czyli Pic Sotllo i Pic Montcalm. W dole widać stawy Estany Estats i Estany Sotllo, gdzie byliśmy wczoraj. Poza tym widać także Certascan, rejon do którego zmierzamy. W oddali m.in. najwyższy szczyt Pirenejów Pico de Aneto, najwyższy szczyt Andorra, Coma Pedrosa.

Wracamy. Zaliczam jeszcze sąsiedni szczyt Pic Verdaguer. Idziemy do schroniska Estang du Pinet leżącego 900 metrów niżej. Zejście jest długie i nieco męczące. Schodzi się i schodzi a końca nie widać. Dwa ładnie położone stawy po drodze. Najpierw Estang Montcalm, a niżej Estang du Estats. Praktycznie aż do stawu Estang d’Estats nie ma wytchnienia dla nóg. Cały czas w dół. Dalej jest spory odcinek zboczem raczej bez zmiany wysokości aż ukaże się w dole schronisko Refuge Estang Pinet, położone nad stawem o tej samej nazwie.

Grzecznie zapytaliśmy się czy możemy rozbić namioty. Nie było żadnego problemu. I to bez opłaty. Szczerze mówiąc nie za bardzo byłem za tym pomysłem. Nie widzę w tym sensu. Jak się rozbić to w pięknym dzikim zakątku. Ale pod schroniskiem? W końcu, głównie pod moim naciskiem ruszamy w dół. Mieliśmy iść dalej szlakiem La Porta del Cel. Tyle tylko, że nie odnaleźliśmy szlaku. Problem był w tym, że trzeba było przedostać się na drugą stronę potoku wypływającego z stawu Estang d’Estats. A potok płynął takim jakby kanionem. Tak przynajmniej wyglądało to z perspektywy okolic schroniska. Nie było widać którędy iść. Wypatrzyliśmy więc z góry dogodne miejsce do rozbicia namiotu i tam poszliśmy. Było to w kierunku naszej dalszej wędrówki. Tyle tylko, że trzeba było zejść, trochę niżej niż gdybyś my odnaleźli ścieżkę. Jakieś 100 metrów. Ale za to miejsce było piękne!

 

Trasa i mapka:

Estany Estats (2465) – Port Sotllo (2893) – Col Riufred (2978) – Pica d’Estats (3143) – Pic de Verdaguer (3133) – Col Riufred (2978) – Estang Montcalm (2557) – Refuge Pinet (2246)

  • Czas wejścia:3h, razem 7-8h
  • Data: 31.07.2011