Pic des Spijeoles (3065)

Punktem wyjścia jest Granges de Astau (1130). Można tutaj spokojnie dojechać samochodem z Bagneres de Luchon. Asfalt okej. Sporo miejsca do zaparkowania. Można też rozbić bez problemu namiot. Jest schronisko i knajpa. W tym miejscu właściwie kończy się droga. Ludzi malutko, spokojnie.

Pic Spijeoles
Pic Spijeoles

Wyruszam przed 7 w obawie przed pogodą po francuskiej stronie Pirenejów. Pierwszy odcinek nad Lac d’Oó (1504) na rozgrzewkę. Jednostajnie pod górę, szerokim kamiennym traktem. Następnie zygzakami przez las. W końcówce nawet trochę z górki. I jestem nad jeziorem czy jak kto woli stawem. Obok schronisko. Nie zatrzymuję na długo, daleka droga na szczyt przede mną. Następny odcinek do schroniska Espingo (1967). Pogoda wydaje się być dobra choć zaczęły gonić mnie niskie chmury. W kierunku marszu też są chmury ale wysokie. Są też spore fragmenty niebieskiego nieba. Niskie chmury z tyłu mogą być od biedy. Jestem nad chmurami! Fajnie to wygląda. Z tym, że powolutku będą się niestety wypiętrzać.

Odcinek od schroniska nad Lac d’Oó (1504) do schroniska Espino prawie cały czas pod górę, większe nachylenie niż w pierwszym odcinku. Najpierw trzeba wdrapać się wysoko nad jezioro. Później jest trochę płaskiego, dochodzimy prawie na drugą stronę jeziora i znów pod górę. Większe kamienie pod nogami i węższa ścieżka. Raczej nie można zmylić trasy bo innej ścieżki nie ma. Schronisko jest trochę z boku po prawej stronie. A przede mną piękny widoczek! Co prawda nie potrafię nazwać co widzę, pierwszy raz tutaj jestem, ale nic to sprawdzę sobie i już.

Cirque Espigno
Cirque Espigno

Za to widzę dalszą część trasy. No, nie będzie łatwo, ostro w górę i do tego śnieg. Za mną wciąż niskie chmury, powoli wdzierają się na to piętro. Na szczęście nie ma wiatru więc jestem trochę szybszy. Idę dalej. Najpierw w dół nad jezioro Sausset. Obchodzę całe jezioro, jest całkiem spore i zaczyna się podejście. Pierwszy odcinek nie aż tak stromo. Powoli dochodzę do ważnego punktu trasy. Do tej pory wędrowałem szlakiem GR10 ale teraz muszę odbić w prawo (główna ścieżka prowadzi do schroniska Portillon). Zapisałem sobie ten skręt w GPs-ie podejrzewając, że nie przywita mnie drogowskaz. I tak też było. Można łatwo przegapić. W każdym razie trzeba skręcić tuż przed metalowym mostkiem. Od razu można się domyśleć, że wyżej zalega bardzo dużo śniegu, woda spływa obficie. Tak właściwie dopiero teraz zaczyna się cała zabawa z wejściem na Pic de Spijeoles. Najpierw fragment zygzakiem ostro pod górę. Za plecami ładnie widać podejście w kierunku schroniska Portillon i … goniące mnie chmury

Gdzieś od 2300 zaczynają się pola śnieżne. Śnieg jest mokry ale da się iść. Tak na przemian, śnieg, kamienie. I ostro w górę. Im wyżej tym śnieg bardziej miękki i coraz trudniej się idzie. Gdzieś straciłem z oczu kopczyki. Strasznie się namęczyłem lecz w końcu docieram nad jezioro Lac Glace (2750). Staw jest poniżej mnie. Gdybym szedł według kopczyków minąłbym jezioro o jakieś 50 metrów z lewej strony i dopiero z góry bym go dostrzegł. Wszędzie przede mną śnieg. Lac de Glace też w śniegu. Ale widoczek jest super!

Wejście na Pic Spijeoles
Lac Glace

Widać już nawet Perdiguero. Niestety z tyłu niskie chmury coraz bliżej. Podeście na szczyt też całe w śniegu. Zresztą z tego miejsca nie widać wierzchołka. Tak dokładnie to nie wiem gdzie iść. Są ślady na śniegu. Sprawdzam jeszcze mapę i widzę, że ślady odbijają na lewo na przełęcz Gourg Blancs. A szczyt jest na pewno na prawo. Wbrew pozorom orientacja w wyższych partiach jest bardzo ważna to szybko można się wpakować na bardzo stromy odcinek, do tego ten śnieg. No nic to. Ruszam na wprost w kierunku przełęcz Brecha Spijeoles rozdzielającą Pic Spijeoles i Pic Gourdon. Pamiętam jednak, że na szczyt nie wchodzi się z przełęczy lecz gdzieś przed nią trzeba odbić na prawo. Tak też robią, raczej na czuja to śladów i kopczyków brak. Śnieg jest masakryczny. Bardzo miękki, zapada się pod łydki i trzeba uważać na szczeliny (czyli gdzieś tam pod śniegiem są pewnie duże kamienie i głazy więc noga może utknąć a nawet się zaklinować). Jest trochę niebezpiecznie więc ostrożnie sobie idę. Jest stromo. 25 kroków i 30 sekund odpoczynku. Już się wydaje, że szczyt tuż tuż lecz celu nie widać. Dopiero za następną „górką”! Jeszcze 100 metrów po mokrym śniegu i skały. Teraz odcinek wspinaczki skałkowej, ręce mocno pracują i wchodzę na szczyt! A na szczycie czapa śniegu. Super! Jestem bardzo zadowolony i od razu zapominam o trudzie jaki włożyłem by tutaj wejść. Jedyne co mnie martwi to niskie chmury, które już mnie prawie dogoniły i nic nie widok jest tylko w jedną stronę. Ale w tę lepszą. Specjalnie tutaj wszedłem by zobaczyć Perdiguero od tej strony. Póki co nie myślę jak zejdę ze szczytu, hehe. Super widoczek. Zimowy, masa śniegu, wszystko zasypane. Oczywiście, że tu i tam przebijają się skałki. Czuję się fantastycznie! Dłuższy czas spędzam na szczycie, chmury jakby się lekko zatrzymały, powolutku się wypiętrzają.

Wejście na Pic Spijeoles
Panorama z Pic Spijeoles

Wejście na Pic Spijeoles Wejście na Pic Spijeoles Wejście na Pic Spijeoles Wejście na Pic SpijeolesA szersza wersja (230 stopnii) wygląda tak:

Wejście na Pic Spijeoles
Panorama z Pic Spijeoles

Przybiłem piątkę czapie śniegu na szczycie i schodzę. Oczywiście nie muszę dodawać, że od schroniska Espino nikogo nie spotkałem. Całe góry są moje! Zejście tą samą trasą. Gdyby nie było tego śniegu i chmur pewnie bym wszedł jeszcze na przeciwległy szczyt czyli Pic de Gourdon i wrócił przez przełęcz Gourg Balnc i schronisko Portillon. Ale w dzisiejszych warunkach mógłbym nie zdążyć przed zmrokiem. I przyznam, że nie miałem już ochoty znowu męczyć się ze śniegiem tym bardziej, że było by pod górę i pewnie niebezpiecznie. Schodzę. Nie jest łatwo, kilka razy noga zapada się aż po kolano, raz zaliczyłem krótki dupozjazd ale w końcu pokonuję najtrudniejszy odcinek i znowu jestem nad Lac de Glace. Dalej w dół, już lepiej się idzie, śnieg nie jest taki mokry ale za to wchodzę w chmury i nie widać na więcej niż na 5 metrów. Gdy docieram do szlaku GR10 chmury już są nade mną. Dalsza część trasy bez problemu.

Wejście na Pic Spijeoles

 

Trasa i mapka:

Granges de Astau (1130) – Lac d’Oó (1504) – Refugio Espingo (1967) – Lac Sausset (1920) – Lac Glace (2750) – Pic des Spijeoles (3065) – Lac Glace (2750) – Lac Sausset (1920) – Espingo (1967) – Astau (1130)

  • Czas wejścia:5h30 na szczyt
  • Data: 29.06.2010

 

Orientacyjny czasomierz:

  • Granges de Astau (1130) – Lac d’Oó (1504): 50′
  • Lac d’Oó (1504) – Refugio Espino (1967): 1h
  • Refugio Espino (1967) – Lac Sausset (1920): 15′
  • Lac Sausset (1920) – Lac Glace (2750): 2h 15′
  • Lac Glace (2750) – Pic des Spijeoles (3065): 1h 10′