Pic de Saburo (2902)

Z samego rana przemieściłem się moim autkiem z nad zapory Cavalliers nad zaporę Sallente. Około 80km, choć w linii prostej to jest całkiem blisko. Muszę przyznać, że trasa była trudniejsza niż mi się wydawało. Dwie przełęcze do pokonania, trasa wąska i kręta, spadki do 10%. Od skrętu na Capdella jest jeszcze około 20km. Ten odcinek jest w sumie okej, nie ma jakiś problemów (jak na górską, pirenejską, lokalną drogę). Nad zaporą jest sporo miejsca do parkowania. Bardzo mało ludzi, co mnie zdziwiło, bo to weekend. Ale jak już kiedyś pisałem Capdella nie jest za dobrą bazą wypadową. Wyruszam o 8.30. Nad zaporą jest kolejka linowa, którą można dojechać nad jezioro Gente. Lecz coś chyba nie czynna, zero oznak ruchu. Podobno w sezonie kurs w górę jest o 9 a w dół o 15. Nie sprawdziłem bo początek szlaku jest dokładnie na przeciwległym brzegu jeziora. Początek podejścia nad jezioro Gente i od razu dość ostro pod górę. Przez 20-25 minut, później przez następne 20 troszkę łagodniej i dochodzę do drogowskazu. Dalej przez 20 minut równiuśko aż do jeziora. Widać pozostałości po jakieś wąskotorówce. Raczej nie turystyczna, być można służyła do transportu kamieni. Są ze cztery tunele wykute w skale przez które biegła, a teraz się przechodzi.

Obok jeziora jest budynek, restauracja czy schronisko? Nie wiem. Zamknięte na cztery spusty. Budynek ten zresztą widać z dołu. Tutaj jest górna stacja kolejki linowej.

Podejście na przełęcz Saburo
Estany Gento

Szlak do schroniska Colomina rozpoczyna się tuż obok wież kolejki. Kawałeczek w dół, rozwidlenie szlaków, do Colomina jest ten lekko w prawo. Mozolnie pod górę, nie można zmylić trasy. Dochodzimy do kolejnego drogowskazu, na prawo do Colomina, na lewo nad jezioro Tort. Ponieważ nad jezioro Tort jest tylko 2-3 minuty więc udaję się go zobaczyć. I znowu idzie się po trasie dawnej wąskotorówki. Jeziorko fajne, otoczone górami. Można pójść dalej w górę, szlak prowadzi na Collada Delhui i dalej do schroniska Estany Long (czyli fragment Carros de Foc).

Wejście na Tuc Saburo
Estany Tort

Wracam do drogowskazu i dalej do schroniska Colomina. Jest wyraźna ścieżka, pod górę ale bez problemów. Dwa zalegająca płaty mokrego śniegu do pokonania.

Schroniska położone jest nad jeziorem Estany Colomina, całkiem sporym. Tuż obok jest następne, jeszcze większe jezioro Estany Mar. Oba trzeba obejść, mając je po prawej ręce. Zajmuje to nawet sporo czasu, około 25 minut. Gdzieniegdzie przeszkadza zalegający śnieg. Ścieżka prowadzi nad jeziorami, takim trawersem po zboczu.

Wejście na Tuc Saburo
Estany Mar

Podejście na Pas de Os jest krótkie ale strome. W końcówce pomocne są kamienie ułożone na kształt schodków.

Podejście na przełęcz Saburo
Podejście na Pas Os

Po wdrapaniu się na Pas de Os jesteśmy na wyższym piętrze. Małe wypłaszczenie, trochę w dole jezioro Saburo, wokoło szczyty. Zmieniła się też sceneria na zimową. Zdecydowanie więcej śniegu wokoło i wyżej. Widać też cel Tuc de Saburo! Dokładnie nad przeciwległym brzegiem stawu.

Wejście na Tuc Saburo
Estany Saburo, centralnie Tuc Saburo

Ruszam na przełęcz Saburo. Najpierw trawers stromym zboczem. Ścieżka jest wąska, do tego śnieg, miękki. Źle się idzie. Trochę niebezpiecznie. Normalnie jak nie ma śniegu jest łatwiej. Kończy się śnieg, zaczynają się duże głazy do pokonania i powoli szlak pnie się w górę. Całą trasę na przełęcz widać z Pas de Os. Wygląda groźnie, ale tak właściwie nie ma jakiś większych technicznych trudności.

Wejście na Tuc Saburo
Podejście na przełęcz Saburo
Wejście na Tuc Saburo
Estany Saburo

W końcu jest przełęcz. Po drugiej stronie też dużo śniegu. I kolejne jeziorka. Niestety pogoda zaczyna się psuć. Widać już ciemne chmury. Powolutku się zbierają akurat mniej więcej w tym rejonie. Postanawiam jednak wejść na szczyt. Jestem już blisko! Oczywiście już na samym początku zmyłka trasy. Coś za bardzo poszedłem na prawo i później musiałem się sporo namęczyć. Stromo, ręce pracują (Przy schodzeniu okazało się, że kopczyki są, ale wchodzą trudno je czasem wypatrzeć, poza tym kierunek wejścia nie jest taki oczywisty). W końcu malutkie wypłaszczenie i końcowe podejście na wierzchołek. Spotykam tutaj sympatycznego Hiszpana. Nie wchodzi na szczyt w obawie o załamanie pogody i burzę. 20 minut rozmawiamy sobie, w końcu Hiszpan postanawia zejść, ja atakuję szczyt mając nadzieję że pogoda się poprawi. Oczywiście się nie poprawiła. Widoczność była ograniczona, szczególnie w kierunku zachodnim, gdzie zawisły ciemne chmury i zakryły cały widok. Schowałem się gdzieś pod skałką i czekam. Trochę popadało, w tym grad, zagrzmiało ale nie było błyskawic. Chmury jednak nie chciały się rozejść. Gdzieś po godzinie, gdy deszcz zelżał, z bólem serca postanawiam zejść. Nie było widoków na poprawę pogody.

Wejście na Tuc Saburo
Na przełęczy Saburo, z lewej staw Saburo, z prawej Tuc de Saburo

Nie było wcale tak łatwo zejść, kamienie zrobiły się śliskie. Powrót tą samą trasą, ale wcale nie zabrał mi mniej czasu. Przez cały dzień spotkałem może ze 20 ludzi, wędrowali od schroniska do schroniska. No i jeszcze między jeziorem Gente a parkingiem goniło mnie pół stada krów czy młodych byczków, w każdym razie miały rogi. Generalnie te stada są spokojne. Nie wiem, może tak zadziałało na nie mojej poncho powiewające na wietrze. Odwracam się a tu szarża wprost na mnie, i to nie jeden a z 15 sztuk! Jeden był szczególnie upierdliwy, gonił mnie z 300 metrów, zdjąłem w biegu to powiewające poncho i sie uspokoił, hehe.

 

Trasa i mapka:

Zapora Sallente (1700) – Estany Gento (2164) – Estany Tort (2283) – Colomina (2415) – Pas de Os (2500) – Collada Saburo (2667) – Pic de Saburo (2902) – Pas de Os (2500) – Colomina (2415) – Estany Tort (2283) – Estany Gento (2164) – Zapora Sallente (1700)

  • Czas: 4h30 na szczyt
  • Data: 26.06.2010

 

Orientacyjny czasomierz:

  • Sallente (1700) – Estany Gente (2146): 1h
  • Estany Gente (2146) – Estany Tort (2283): 40′
  • Estany Tort (2283) – Colomina (2415): 20′
  • Colomina (2415) – Pas de Os (2500): 45′
  • Pas de Os (2500) – Coll Saburo (2902): 45′
  • Coll Saburo (2902) – Pic de Saburo (2902): 45′