Lecherin


Planowałem dziś zobaczyć tą część zachodnich Pirenejów do której wcześniej nie zawitałem i wejść na Lecherin. Wyruszam z Canfranc. Mała wioska, kilka domów i tyle. Początek szlaku znaduje się przy południowym wjeździe do Canfranc. Jest znak ale trochę czasu upłynęło zanim odnalazłem początek ścieżki. Nie jest zbyt widoczny.
Mijam opuszczone zabudowania i ścieżka wchodzi do lasu. Zaraz na początku znajdują się jakieś tajemnicze zarośnięte kamienne ruiny. Nie co to jest a właściwie było. Ścieżka dość długo prowadzi lasem, zygzakiem w górę, po czym wychodzi się na szutrowy trakt. W lewo można zejść do Villanua, ja idę w prawo w kierunku Gabardito. Ciągle przez las. Mniej więcej na 1460m wychodzi się z lasu na polanę. Stąd już niedaleko do pierwszego dziś schroniska na trasie, Majada de Gabardito (1520). Dojście tutaj zajęło mi 55 minut. (na początku szlaku w Canfranc jest drogowskaz z napisem, że do Majada Gabardito 2h, ale spokojnie można dojść w 1.5h ;))

Majada de Gabardito

Majada de Gabardito

Idę dalej. Co prawda za bardzo nie wiem którędy, bo gdzieś mi zniknęła ścieżka, ale co tam. Wchodzę na niewielki pagórek lecz szybko dochodzę do wniosku, że to jednak nie tędy, ścieżki brak, kopczyków brak, a zejście za strome jak na szlak. Za to ładnie widać dzisiejszy cel Pico Lecherin. Widać też w górze jakieś schronisko, biały domek z czerwonym dachem. Skonfrontowałem z mapą i obstawiałem na Refugio Militar Lopez Huici. Tam muszę dojść. W dole widać także jakąś cabanę, obstawiałem, że to Majada Lecherito Bajo. Tam muszę dojść najpierw.

Po krótkim namyśle wracam w poszukiwaniu właściwej ścieżki. Ledwo co zszedłem z pagórka, ścieżka się odnalazła. Idę więc na północ. Szlak znowu wchodzi do lasu. Leśny odcinek zajmuje 25 minut. Przejście przez strumyk, kawałeczek pod górę i jestem na dużej łące na której stoi cabana. To jest Majada Lecherin Bajo (1700).

Majada Lecherin Bajo (1700)

Majada Lecherin Bajo (1700)

Cabana pewnie jest bezcenna zimną ale tak z własnej nieprzymuszonej woli spać w niej latem? No nie wiem…. Wygląda to tak:

Pogoda niestety się zepsuła. Niskie chmury zasłaniały górne widoki. Miało to wszystko charakter dynamiczny więc była nadzieja, że wiatr rozwieje chmury. Wciąż jeszcze miałem w planie wejść na Pico Lecherin. Zgodnie więc z moją mapą musiałem dość do schroniska Lopez Huici. Ścieżka wydaje się naturalną kontynuacją. Dochodzimy do końca łąki, po czym zaczyna się podejście, początkowo wydeptaną w trawie ścieżką a wyżej po kamieniach wśród skał. Niestety nie ma żadnych drogowskazów więc dokładnie to nie wiem którędy iść. Po pewnym czasie odbijam więc na zachód. Lecz gdyby ktoś chciał dość na przełęcz Paso Garganta Borau to musi iść na północ, o ile oczywiście odnajdzie szlak ;). A jeśli celem jest jaskinia Gruta Helada Lecherines to trzeba iść na wschód już od cabany. Tak na marginesie to jest cały system jaskiń. Łączna długość to ponad 15,5km z głębokością ponad 1km. (jak wpiszecie w Google „sistema lecherines” to znajdziecie więcej informacji). Po odcinku wśród małych skałek znowu wychodzę na łąkę. W górze, na pagórku widać biały domek z czerwonym dachem czyli schronisko Lopez Huici. I tam też nieśpiesznie docieram.

To schronisko jest całkiem fajne. Kilka pomieszczeń dobrze utrzymanych. Rzekłbym najwyższa półka darmowych schronisk! Grafika przedstawiająca system jaskiń wraz z fotkami grotołazów sugerowała, że „oni” często korzystają z tego lokum.

Z okolic schroniska ładnie widać Mallos Lecherin.

Mallos Lecherin

Mallos Lecherin

Zastanawiam się co robić dalej. Według mojej mapy ścieżka na przełęcz z której można wejść na Pico Lecherin zaczyna się gdzieś tutaj. Mimo wnikliwej obserwacji nie mogłem jej jednak wypatrzyć. Nie miałem pojęcia którędy iść. Wszędzie wydawało się za stromo. Może bym i poszedł na czuja ale niskie chmury ograniczały widoczność, to zasłaniając to odsłaniając Lecherin. Trudno było określić co będzie za godzinę. Przez chwilę pomyślałem by pójść na przełęcz Paso Borau i dalej nad staw Tortiellas by dojść do Canfranc Estacion. Musiałbym jednak wrócić do cabany Majada Lecherin Bajo. Postanawiam więc pójść na zachód na pobliską przełęcz Collado Magdalena (2043) by sprawdzić jaki jest widoczek na zachód. Po 10 minutach jestem u celu. Widok w kierunku Lopez Huici jest taki:

Przez tą przełęcz biegnie wariant szlaku GR11. Idąc na zachód przez Riguello, Boyeros, Cubilar, Bozo można dość do Lizara. Nie idę tam, przynajmniej tym razem. W nagrodę za dotarcie aż tutaj mogę podziwiać widok na północ, w kierunku Pico Aspe. Potężny szczyt! Naprawdę robi wrażenie. Nawet chowając się w chmurach.

Ruszam z przełęczy Collado Magdalena (2043) w …. górę. Szutrową, szeroką drogą zwaną Pista Militar Lopez Huici, którą można dość aż do Jaca. Można też pójść z przełęczy na grań, przez szczyt Pico Madalena, z którego pewnie pięknie widać Pico Aspe. Z uwagi na chmury zrezygnowałem z tego wariantu. Nie mniej jednak jeden szczyt zaliczyłem, Pico Las Blancas (2133). Na mojej mapie była zaznaczona ścieżka z przełęczy Collada de Chicovil (1998) na wschód, wprost do Canfranc, a dokładniej do szerokiej szutrowej drogi Vilanua – Gabardito i tam też zmierzałem. Problem w tym, że trudno było ocenić gdzie jest Collada de Chicovil. Poszedłem więc jak zwykle na czuja. Jak się później okazało (czyli w domu, zapisywałem ślad GPS moim Garminem) całkiem nieźle, bo byłem na tej przełęczy. Lecz ścieżki na wschód nie mogłem odnaleźć. Doszedłem do jakiegoś urwiska. Nie dało się iść dalej w tym kierunku. Myślę sobie, no dobra trzeba schodzić trawersując stok na północ, bez sensu wracać. Po odcinku w lasku i wśród kosodrzewiny zobaczyłem w dole cabanę. Jest dobrze! Jest cabana. Pewnie jest i ścieżka z dołu. Zszedłem do cabany. Była to Majada de Anaza (1850).
Wyraźnej ścieżki nie było widać. Nie mówiąć o kopczykach. Było za to wyschnięte koryto strumyka. Stara zasada mówi: jeśli nie wiesz którędy iść, idź wzdłuż strumyka! I tak też poszedłem. Chwilami było stromo ale w końcu doszedłem do polany. Jeszcze tylko spojrzenie na Lecherin:

I Val de Ip

Val de Ip

Val de Ip

i byłem w „domu”. Mijane rano krowy miały teraz czas przeżuwania. Spokojnie kręciły mordami czujnie mnie obserwując. Minąłem jeszcze całkowicie zniszczoną cabanę i już byłem pod Gabardito. Dalej już z górki co Canfranc. Łącznie przeszedłem 24,3km.

Jeśli bylibyście zainteresowani jak spora część tej trasy (do przełęczy Magdalena) wygląda z innej perspektywy i to zimą zapraszam na blog Kasi. Opis zaczyna się od „Kupiliśmy kiełbasę, ser, kuskus i czekoladę i o wpół do szóstej wyruszyliśmy GR11.1 do nieznanego nam, ale zaznaczonego na mapie schronu na Mallata Gabardito” w VII części relacji „Pireneje Zachodnie marzec 2011„. Dalsza część w następnym wpisie.

 

Trasa i mapka:

Canfranc (1040) – Majada Gabardito (1520) – Majada Lecherin Bajo (1700) – Lopez Huici (2010) – Collado Magdalena (2043) – Pico Las Blancas (2133) – Majada de Anaza (1850) – Majada Gabardito (1520) – Canfranc (1040)

  • Czas: 8h, 24.3km
  • Data: 11.07.2012