Ibon Estanes

Po nocy spędzonej na przełęczy Somport nie przywitała mnie jakaś super pogoda. Tym razem w nocy nie padało i nie wiało. Zwinąłem sprzęt i zrobiłem obowiązkową sesję zdjęciową. Raz byłem w Hiszpanii, raz we Francji. Na przełęczy zatrzymuje się autobus linii Oloron-Canfranc jak i Jaca-Astun. Jest i mały sklepik połączony z jadłodajnią. I schronisko z obsługą czyli płatne. Pokręciłem się trochę i ruszyłem w dół do Candanchu. Pierwszym celem było jezioro Ibon Estanes a dalej się zobaczy co i jak. Z Somport można dojść nad jezioro na dwa sposoby. Przez Candanchu i dalej szlakiem Gr11, oraz zejść na francuską stronę na parking Sansenet i dalej szlakiem nad Estanes. Wybrałem pierwszy sposób, choć wydaje mi się, że przez Sansenet jest dużo łatwiej. I z Sansenet jest piękny widok na Pico de Aspe. Ale ponieważ chmury były nisko więc postanowiłem pójść dłuższą drogą liczą, że pogoda się polepszy.

Candanchu jest brzydkie. Ośrodek narciarski. Bez zainteresowania przemieszczam się w kierunku szlaku Gr11. Odnajduję go obok terenu biathlonowego. Krótkie podejście i jestem na przełęczy Collada Caussiat (1630). Dalej szlak biegnie w dół. Krótki trawers w lesie, trochę kamieniste podłoże, butwiejące liście i znów otwarty teren. Zaczyna się podejście.

Okazało się, że trzeba przedostać się na drugą stronę doliny, trawersem w kształcie litery U. Dolina jest głęboka więc odpada pójcie na wprost. Mozolnie więc wspinam się. Nie ma trudności technicznych. Dochodzi się mniej więcej do strumyka który o tej porze roku jest dość szeroki i wartki. Do tego zalegał niebezpieczny płat śniegu. Trzeba się przedostać na drugi brzeg. Mniej więcej z tego miejsca odchodzi też ścieżka na Paso de Aspe i dalej, wyżej na Pic Apse. Wejście jednak od tej strony jest trudne (PD). Po przejściu strumyka znowu wchodzi się w las. Pięknie się przez taki las idzie. Nie wszystkie liściaste drzewa wypuściły już liście, niektóre dopiero zainicjowały ten proces, latem to musi być pięknie!

Idzie się lekko w górę. Las się kończy, odcinek pod górę i dochodzimy do miejsca gdzie szlak GR11 spotyka się ze ścieżką biegnącą od parkingu Sansenet. Stąd jest dobry widok na Pic Aspe i pobliskie wierzchołki. O ile oczywiście nie ma niskich chmur. Widać też spory odcinek trasy którą tutaj przywędrowałem.

Z tego miejsca nad Ibon Estanes jest około 15-20 minut, lekko w górę. Jeziorko jest ładnie położone. Od południowo-wschodniej strony ciągnie się łańcuch wysokich szczytów sięgających ponad 2400, czyli 650 metrów pomad poziom jeziorka. Od północnej jest grań z wysokością około 1850m. Szlak Gr11 biegnie dalej na wschód. Trzeba okrążyć jezioro, można to zrobić zarówno południowym jak i północnym skrajem. Można też powędrować na północ, przez przełęcz na grani, zejść w dół i dojść do szlaku HRP.

Ibon Estanes
Ibon Estanes
Ibon Estanes
Ibon Estanes

Doszedłem na Ibon Estanes o dość wczesnej porze, nie było jeszcze piętnastej. Pogoda niestety nie była najlepsza, niskie chmury zasłaniały widok. Początkowo chciałem pójść dalej lecz pomyślałem, że to piękne miejsce i być może jutro będzie niebieskie niebo a przez to piękne widoczki. Poza tym nigdzie mi się nie śpieszyło więc decyzja zapadła: zostaję do jutra. I jak się okazało nazajutrz była to bardzo dobra decyzja, co można zobaczyć na zdjęciach z następnego dnia. Około siedemnastej byłem już zupełnie sam nad jeziorem. Mogłem rozbić namiot w otwartym terenie, blisko brzegu ale postanowiłem poszukać fajnego miejsca na północnej stronie jeziora, wśród skałek, w pobliżu grani. Lubię patrzeć z góry. Znalazłem takie miejsce z widokiem zarówna na jezioro jak i na północ.

 

Trasa i mapka:

Col Somport (1632) – Candanchu (1557) – Collada Causiat (1630) – la Callaberisa (GR11) – Ibon Estanes (1777)

  • Czas wejścia:4.30h
  • Data: 23.04.2010