Arnisal – Baiau


Na 8-dniowy trekking, przez trzy państwa – Andorę, Hiszpanię i Francję, wyruszam z Arnisal. Można tutaj dojechać bez problemu ze stolicy Andory komunikacją lokalną jadąc busem do końca trasy. Metę pierwszego etapu zaplanowałem w okolicach stawów Baiau, po hiszpańskiej stronie granicy. W namiocie lub metalowym darmowym schronie, bardzo przyzwoitym jak na pirenejskie warunki. Cała trasa jest dobrze oznakowana, przebiega tędy szlak GR11 znakowany na biało-czerwono. Dodatkowo są żółte kropki, bo po andorskiej stronie jest to trasa wejście na najwyższy szczyt tego państwa, Pic Coma Perdosa (2939). Po drodze schronisko Comaperdosa. Trzeba nieco odbić ze szlaku, krótkie podejście. Nieopodal staw Estany Truites. Oczywiście podszedłem do schroniska. Nie chciało mi się za bardzo wracać na szlak GR11, czyli kawałek zejść więc podążyłem żółtymi znakami licząc na to, że w odpowiednim momencie wrócę na GR11. Wydawało mi się to logiczne. Niestety żółte kropki prowadzą na przełęcz Portella Sanfons. Oczywiście podejrzewałem, że tak jest lecz liczyłem na jakieś kopczyki które pozwolą mi skrótem dojść do GR11. Może i były ale coś przegapiłem i jak się zorientowałem, że jestem już za wysoko, postanowiłem jednak wejść na Portella Sanfons. Po pierwsze by zobaczyć jaki jest widok po drugiej stronie grani. A po drugie, że pierwotnie planowałem pójść z Arnisal na Port Vell i dalej granią przez Pic Port Vell i właśnie przez Portella Sanfons. Następnie granią, lub tuż pod dojść w pobliże przełęcz Baiau, gdzieś nad stawem Negre. Będąc na przełęczy Sanfons popatrzyłem na grań, na Pic Sanfons i stwierdziłem, hmm wysoko trzeba się wdrapać. I nie wiadomo czy są jakieś trudności. Trudno powiedzieć z tej perspektywy. Podumałem chwilę i stwierdziłem, że mnie się umęczę, a być może mniej trzeba będzie się wspiąć gdy zawrócę i skrótem, na skuśkę dojdę do GR11.  Oceniłem, że tak do 2350 trzeba będzie zejść, czyli 230-250 metrów. Czyli zostaje z 350-400 podejścia. Teraz mam 300 podejścia na Pic Sanfons i zejście….No dobra schodzę. Udało mi się w miarę szybko przebić na GR11, jakieś kopczyki były. Nie było też jakiś technicznych trudności.

Dalej szlakiem GR11. Po drodze dwa stawy Negre, pierwszy malutki, drugi dość znaczny. Ten wyżej położony częściowo w śniegu. Tuż przed dojściem do stawu żółte znaki odchodzą w prawo na szczyt Pic Coma Pedrosa. Nie da się przegapić. Portella Baiau (2756) nie wygląda jak typowa przełęcz. Raczej jako rozległe obniżenie pomiędzy dwoma szczytami (Pic Sanfons i Pic Baiau). Zejście na hiszpańską stronę jest bardzo strome i upierdliwe. Luźne piargi. Naprawdę stromo. A niżej kamienne bloki. Dziwne, że tędy przebiega szlak długodystansowy GR11. Łatwiejsze, myślę że w obie strony, jest przejście przez nieco na północ położoną przełęcz Collada Estanys Forcats (2743).

Metalowy schron Baiau dobrze widać z przełęczy Portella Baiau. Stoi na pagórku, nad stawami Baiau. Jednak jak się zejdzie nad staw znika z pola widzenia. Trochę tam kluczyłem, nie mogłem odnaleźć ścieżki do schronu. Tym bardziej, że zaczęło dość mocno padać. W końcu trafiłem i spędziłem w schronie noc. Schron jest ok, 9 pryczy. Myszy chyba nie ma. Pod wieczór się rozpogodziło i można było podziwiać widoki.

Widok z przełęczy Baiau na Stawy Baiau

Widok z przełęczy Baiau na Stawy Baiau

 

Panoramy 360:

Panorama 360 z okolic schroniska Coma Pedrosa

Panorama 360 z okolic schroniska Coma Pedrosa

Panorama 360 z przełęczy Sanfons

Panorama 360 z przełęczy Sanfons

Panorama 360 z przełęczy Portella Baiau

Panorama 360 z przełęczy Portella Baiau

Panorama 360 z okolic schronu Baiau

Panorama 360 z okolic schronu Baiau

Trasa: Arnisal – Schronisko Coma Pedrosa – Przełęcz Sanfons – Estany Negre – Przełęcz Portella Baiau – Schron Baiau

8.07.2016